Polska zamierza korzystać z duńskich doświadczeń w dziedzinie rozwoju energetyki wiatrowej na Bałtyku. O tym w Warszawie rozmawiali dziś przedstawiciele polskich i duńskich władz oraz eksperci. Jak zapewnił IAR radca ekonomiczny z Ambasady Duńskiej w Warszawie Allan Mortensen, Dania chętnie podzieli się swoim doświadczeniem z Polską.
Kraj ten od kilkunastu lat rozwija energetykę wiatrową na lądzie i morzu. Według duńskiej ambasady, obecnie około 20 procent energii elektrycznej pochodzi z energii wiatrowej - zarówno lądowej jak i morskiej. Prezes Fundacji na rzecz Energetyki Zrównoważonej Maciej Stryjecki powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że morska energetyka wiatrowa ma większy potencjał niż lądowa. Farmy tam zainstalowane, dzięki częstym wiatrom mogą produkować więcej prądu, niż ich lądowe odpowiedniki.
Ten kierunek popiera Departament Energetyki w Ministerstwie Gospodarki. Jak powiedział IAR jego dyrektor Henryk Majchrzak, zadanie jest jednak trudne, bowiem jest sporo utrudnień prawnych dotyczących budowy takich farm na morzu. Według Henryka Majchrzaka, wydajność elektrowni morskich jest większa niż lądowych, poza tym w tej kwestii można korzystać z doświadczeń innych krajów.
Konieczność rozwijania energetyki odnawialnej wynika z uzgodnień unijnego pakietu energetyczno-klimatycznego. Dotyczą one zwiększenia wykorzystania odnawialnych źródeł energii oraz redukcji emisji dwutlenku węgla. Jak szacuje Ministerstwo Gospodarki, w ciągu najbliższych dziesięciu lat mogą ruszyć pierwsze farmy wiatrowe na Morzu Bałtyckim, które z czasem przyniosą od pięciu do dziesięciu procent całkowitej energii. Resort zapewnia, że pracuje systemowo nad rozwiązaniem wszystkich utrudnień związanych z budowaniem takich elektrowni na Bałtyku.
IAR
kg